Teraz odświeżając tego bloga znalazłem jakiś wpis z zimy 2013 gdzie pisałem: "Na jakimś innym blogu o chińskim, dużo bardziej profesjonalnym i rozbudowanym znalazłem radę co do nauki znaków z podręcznika, który uczy jedynie znaczenia i pamiętania znaków. Spróbuję po Assimilu zasymilować te 1500znaków które zawiera 1 tom. Nóż widelec to dobra rada?". Zacząłem tą metodą uczyć się w połowie maja. Na początku opornie - długie historie po angielsku, sporo całkowicie nowych znaków każdego dnia. Szło mozolnie ale pod koniec maja kilkadziesiąt znaków było już za mną - kolejne 1400 przede mną. Wizja niezbyt optymistyczna ale co tam - sesja egzaminacyjna za pasem, więc uczę się dalej : -D
Nauka szła coraz lepiej, bo każde kolejne znaki składały się minimum z jednego poznanego już wcześniej. Skojarzenie, wymyślenie historyjki i zapamiętanie stawało się szybsze i łatwiejsze. Kreatywność w składaniu historyjek i przyswajaniu mnemotechniką tak szybko wzrastała, że doszedłem do momentu poznawania 30-40 znaków dziennie. Do tego fiszki z AnkiDroid pomagały w niezapominaniu już nauczonych. Połowa czerwca - sesja w pełnej krasie, kilka pokaźnych egzaminów a ja ciacham po 70 nowych znaków dziennie. Każdy ma swoją hisotyjke, miejsce w fiszkach, każdy jest kilka razy napisany w brudnopisie.
Dzięki takiemu rozruszaniu umysłu egzaminy poszły tak, że wrzesień mam wolny na naukę kolejnych znaków albo już gramatyki :D Wskaźnik zapamiętywania w AnkiDroid ciągle rosną dla przykładu po nauczeniu się 100 nowych znaków na początku lipca, następnego dnia w pamięci zostało ich 95 (!) - są oczywiście wyjątki, których zapamiętanie zajmuje kilka dni - na przykład znak, który oznacza glebę:

Jednak niezaprzeczalnie ogromna korzyść z mnemotechniki jest spowodowana tym, że te 95% będzie zmieniać się w 100% a znaki przypominane będą stopniowo przechodzić do pamięci długotrwałej.
Zaczynając przygodę z chińskim i słysząc o trzech tysiącach znaków, których to znajomość jest niezbędna do zaczęcia nauki gramatyki, czytania i pisania, oczy wychodziły mi z orbit. Wkuwanie na pamięć odbywało się na siłę z równoczesnym wyparciem faktu, że to metoda bezsensowna. Po dwóch miesiącach nauki metodą pana Heisiga do magicznego progu 1500 brakuje mi 150 znaków co jest kwestią dwóch dni. Z nauki czerpie się przyjemność, bo znając znaki podstawowe odkrywa się piękno znaków złożonych typu seks ; -)
![]() |
| Serce + życie (życie to kropla + rosnąć) |
Następne wpisy już konkretnie o trudnych/śmiesznych znaczkach, bo w końcu to blog do automotywowania.
Pozdro dla tych, którzy lubią >ćwiczyć pamięć< ;]



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz