czwartek, 26 grudnia 2013

Już niedługo

Powoli zbliżam się już do magicznego końca. Święta to czas przyjemności a więc nauki chińskiego. Zauważyłem, że Assimil ma więcej niż 100 lekcji - to dopiero niespodzianka. Mam nadzieję wyrobić się do końca roku 2013 :) Trzeba zrobić czas na sesję i na przerwę od intensywnej nauki chińskiego.

Znalazłem na interpals dwóch chińczyków, z którymi mogłem wymienić proste wiadomości w niewielkiej liczbie. Bardzo motywująca sprawa - zrozumieć kogoś piszącego tym językiem. Najtrudniejsze jest z tego co zauważam w miarę nauki osłuchanie się z językiem i rozwinięcie słownictwa. Z tych konwersacji wynika, że nieznajomość jednego słowa czasami burzy całe zdanie. Może znów niepotrzebnie wychodzę z inicjatywą kontaktu z tym językiem w miejscu innym niż mój Kindle (textbook) i powinienem zostać przy nauce jeszcze przez parę miesięcy czy lat , hehe. Tak jak każdy mówi - znaki i ich liczba to podstawa. Trzeba się uzbroić w samozaparcie i cierpliwość i pochłaniać wszystko co się da po kolei. Od łózek, okien, kół, tramwajów, seledynowych aż po szyby, pralki i inne. Czasami zastanawiam się nad skrótami, czy nie lepiej byłoby skupić się na mówieniu i słuchaniu, samym pinyin ale raczej tak się nie da. Nawet jeśli by się dało to wybieram bezpieczne rozwiązanie - naukę charakterów i transkrypcji jednocześnie. Jeśli nie będę umiał mówić lub rozumieć ze słuchu to przynajmniej czytać będę mógł.

Na jakimś innym blogu o chińskim, dużo bardziej profesjonalnym i rozbudowanym znalazłem radę co do nauki znaków z podręcznika, który uczy jedynie znaczenia i pamiętania znaków. Spróbuję po Assimilu zasymilować te 1500znaków które zawiera 1 tom. Nóż widelec to dobra rada?

Za mną spotkanie w chińskiej restauracji z chińczykami, przede mną sylwester z ukochaną :) (z chińskim akcentem)

randomowe foto dla nienudy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

O mnie

Moje zdjęcie
Computer Geek, Austrian School of Economy preacher, Praxeology user.