Oglądałem filmiki z chińskim, bo chciałem zobaczyć jak Polacy sobie z tym radzą. Fatalnie jeśli chodzi o youtub, początkująco jeśli chodzi o rzeczywistość. Na YT są filmiki sprzed 5 lat i jakieś reklamy kursów DVD czy szkół z różnych miejsc Polski. W internecie jest mnóstwo tematów o nauce i nowych sinologiach otwieranych w Polsce. Widać, że liczba chętnych do nauki znacząco wzrosła. W 2007-2008 roku dużo grup się rozsypywało po semestrze, teraz mnożą się szkoły. Nawet w Białymstoku jest sporo ogłoszeń. Pamiętam jak rok temu chciałem się zapisać. Coś czułem wewnątrz, jakąś chęć ale wyjaśniłaś mi że jestem zbyt roztrzepany i muszę poczekać. Jak najbardziej miałaś rację. Wszystko chciałem zrobić na raz. Hiszpański, francuski, rosyjski i chiński. Jeja co za niedojrzały debil. Teraz jestem bardziej poukładany. Testuję swoje możliwości. Sprawdzę czy jeszcze nie jest za wcześnie na takie ekscesy.
Tak. Link na yt. Wypowiedź z 2007 z jakiegoś pytania na śniadanie w TVP czy coś - inżynier, członek towarzystwa przyjaźni polsko-chińskiej wypowiadał się niezwykle pozytywnie o języku. Nie mówię, że bajerował czy wciskał sztuczne rzeczy. Stwierdzał wiele faktów, o których się nie myśli lub nie kojarzy. Dla przykładu - przyszły język nauki (pół roku temu szukałem prac naukowych na różne tematy co druga była z odnośnikami po chińsku), najwięcej ludzi na świecie (1300 milionów w samych chinach - masakra), kraj drugi na całym świecie pod względem wielkości gospodarki. Tak, więc język przyszłościowy. Niestety (jak mówił drugi pan siedzący obok niego) język trudny. Po prostu. Już sam to widzę. Mnóstwo znaków, trudna wymowa. Najgorsze są tony - co pokazuje zdjęcie. Dodałem sobie do chroma fajną aplikację do nauki kanji i ma ona słownik. Sprawdzałem dziś kilka znaków i przy każdym dźwięku, który sprawdzałem jest porównywalna ilość innych znaków. Różnią się oczywiście tonami, choć jak widać nie zawsze...
Idzie dobrze. Tyle mogę powiedzieć. Nie jestem zniechęcony jak to często bywa na początku. Język jest zupełnie inny od indoeuropejskich przez co nie ma przynajmniej galimatiasów z nimi związanego (denerwują mnie na przykład rodzajniki francuskie). Rośnie we mnie chęć kupna "Mówimy po chińsku" wiedzy powszechnej i jakiegoś podręcznika z sinologii UW czy KULu typu "New Practical Chinese Reader" (podpatrzyłem dziś na filmikach reklamujących kierunek). Na szczęście na allegro jest ten podręcznik od drugiej części wzwyż. Po Assimilu pewnie będzie w sam raz. Do tego znalazłem bardzo ciekawe linki do szlifowania tego czego się nauczę oraz do poznawania (nareszcie) historii i kultury tego kraju.
http://polish.cri.cn/chinaabc/index.htmhttp://polish.cri.cn/everydaychinese/
na koniec humoreska
ps; nie wiem dlaczego piszę na środku. Nie wiem jak to zmienić.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz